|
1) Sympatyczny i otwarty student szacownej uczelni Politechniką Śląską zwanej. 2)Uwielbia wyprawy wszelkiego rodzaju, począwszy od pieszych, po te na rowerze, na stopa, pociągami, w kosmosie go wprawdzie jeszcze nie było, ale to chyba kwestia czasu. 3) Inne z zainteresowań, to fotografia, o czym zresztą świadczy niniejsza stronka Powyższą informację stworzyła panna Monika Pięciak. |
![]() |
![]()
|
Prawdziwe „dziecko wiosny”- urodzony 21 marca 1986. Student geodezji górniczej na Politechnice Śląskiej i jak się nasuwa - fajny chłopak jak wszyscy chłopcy z politechnik... Charyzmatyczny blondyn z wybujałą czupryną i ambicjami. Zapalony miłośnik podróży, funkcjonuje kierując się hasłem „dzień bez roweru (planowania wyjazdu) dniem straconym”... Emocjonalnie związany ze swym rowerem, który od roku pozostaje gdzieś w Armenii - więcej o tym w dziale podróże. Podróżuje i dokumentuje swoje wyprawy z myślą o potomnych:”muszę o czymś opowiadać wnukom”. Celebrant regionalnej sztuki kulinarnej, spróbuje wszystkiego no może prawie wszystkiego...) jednak do wielbiciela potraw wegetariańskich mu daleko, albo i jeszcze dalej... bo przecież mięso to podstawa! Nie jest małostkowy, wiele epizodów życiowych „olewa” i „smoli”... posiada duzy dystans do świata. Jednocześnie jest człowiekiem bezpośrednim, łatwo nawiązującym kontakty, słownym, solidnym i dobrym do współpracy, nie znaczy to jednak, że nie ma swojego zdania... wręcz przeciwnie zaciekle broni swych przekonań jednakże w granicach rozsądku. Z uporem osła i lwią zaciętością broni swych pomysłów, co czasem bywa uciążliwe... lecz wprowadza dozę urozmaicenia w i tak barwnych kontaktach z tymże człowiekiem. Dobrze zorganizowany, jak trzeba znajdzie mydło i powidło z wszelkimi odmianami pośrednimi... uczynny i życzliwy, jednocześnie nie lubi nieuzasadnionych sprzeciwów („odwiozę Cię” „nie!” „i tak Cię odwiozę, nie denerwuj mnie”). Reformowalny w kwestii poglądów, ale w wąskich granicach, rdzeń mentalny nie do ruszenia... Praktycznie podchodzi do życia i podobnego podejścia wymaga od innych, otwarty na wszelkie inicjatywy, właściwa argumentacja nakłoniłaby go do odbycia wycieczki do piekła i z powrotem. Sportowe zacięcie nie ogranicza się jedynie do roweru, zimą poszukiwał substytutu dwóch kółek na lodzie – jednak bezskutecznie, epizod łyżwiarski nie zapisał się złotymi zgłoskami w życiorysie Tomka. Rozwija się lingwistycznie przejawia się w łamaniu sobie języka nie tylko na oklepanej już angielszczyźnie, ale zmaganiach z językiem „braci ze wschodu”, rosyjski z naleciałościami regionalnymi ułatwia zapewne porozumiewanie. Ostatnimi czasy Tomek walczy również z językiem hiszpańskim, w jakim celu? To czas pokaże. Kto wie czy konspiracyjnie nie zagłębia się w chociażby język chiński... Wszelkie podróże utrwala w postaci cyfrowej, fotografia amatorska to kolejny konik właściciela strony, ze szczególnym nacechowaniem fotografii podróżniczej, choć o ile mi wiadomo nie wzgardzi on także godnym obiektem w postaci fotogenicznej pani... Niebanalne nuty trafiają do jego uszu, wielbiciel brzmień w tonach Pink Floyd, Deep Purple, tudzież SDM, od pewnego czasu również kobieta wkradła się do zacnego grona, toteż Tomek nie omieszka na majówkach raczyć współtowarzyszy „Heartbeat” czy „Africans” NNEKI. Bagniczek. |